Indonezja: zapiski z podróży
Bajkowe Bali, Jawa, Borneo czy Sumatra. Edyta i Łukasz Parzuchowscy przemierzyli Indonezję, wrażenia ze swojej podróży utrwalając na fotografiach i dzienniku podróży. Zapraszamy do lektury relacji z wyprawy.
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu
W starożytności powiedzenie "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu" miało sens dosłowny. Dzisiaj wciąż nie traci ono na znaczeniu – wielu mieszkańców tego miasta uważa, że drogi życiowe prowadza nas tak, by choć raz w życiu odwiedzić to miejsce.
Kraków na Rozstajach
W Krakowie trwa festiwal Rozstaje, któremu Etnosystem.pl patronuje medialnie. Muzyka folk i worldbeat z różnych zakątków globu, warsztaty taneczne i instrumentalne - serce Małopolski tętni ludowością.
Cały świat w jednym mieście
Czeska Ostrava przez kilka lipcowych dni tętni muzyką całego świata. Gwiazdy rocka, folk-rocka i world music, szaleństwo The Cranberries, ekstaza z Afro Celt Sound System przy akompaniamencie burz i ulew. Po prostu: Colours of Ostrava.
Kaśka Paluch
|
| Głupich ponoć nie sieją |
| 2010.02.05 23:19:14 | |
|
Wybrałam się dziś w góry. Przyznam szczerze, że w trekkingach podczas pełnej zimy nie mam wielkiego doświadczenia, ani osiągnięć. Do niedawna wraz z opadem śniegu i temperatury góry - dla mnie - zapadały w zimowy sen. Ale zmieniło się to. W górach w zimie zmienia się właściwie wszystko. Poza jednym - ludzką głupotą.
Dla tych, którzy ze specyfiką zimowych Tatr nie mieli do czynienia, pozwolę sobie na krótkie wyjaśnienie - o tej porze roku to są zupełnie inne góry. Łatwe, spacerowe wręcz latem szlaki turystyczne, przy pokrywie śnieżnej i lodowej potrafią zamienić się w ścieżki śmierci. Trzeba uważać, trzeba mieć dobre obuwie, nieprzemakalne spodnie. Co najmniej. Bez tego wyjście w Tatry nie tylko zagraża zdrowiu/życiu, ale też - jak podejrzewam - odbiera całkowicie możliwość czerpania radości z obcowania z górami. Zatem dziś. Podchodzę pod szczyt, przede mną ostatnia partia góry, skaliste podejście. Obserwuję warunki i zastanawiam się czy w ogóle wychodzić - jest pełno lodu i śliskiego śniegu. Nagle słyszę "łap kosodrzewinę!". Ze skał zjeżdża panienka, lat na oko naście, na nogach ma coś między trampkami a adidasami, na - państwo wybaczą - tyłku dżinsy (spięte za to złotym paskiem), krótką białą kurteczkę. Czapki brak. Rękawiczek brak. Dziewczyna ewidentnie bezradna, nie może zrobić kroku, bo się ślizga, więc zjeżdża trzymając się kosodrzewiny przy radosnym wtórowaniu rodziców: ach masz pełno śniegu wszędzie! radośnie odpowiada: w dupie mam nawet śnieg, hahaha! Ciekawe, jak śmieszne byłoby to, gdyby przy kolejnym upadku złamała sobie rękę albo walnęła głową o skałę. A nie było to takie nieprawdopodobne. Ciekawe jak śmiesznie mieliby ratownicy, którzy musieliby po nią lecieć. Sama później miałam tam ślizg. Kiedy już zatrzymałam się po parometrowym zjeździe, wcześniej nie mając możliwości jakiegokolwiek wyhamowania, uświadomiłam sobie, że miejsce, w które w lecie wybiegam niemal na poranny spacer, dziś przypomniało mi, że gór nie można lekceważyć, czy mają 1,5 tys npm, czy 4 tys. I tu i tu można się zabić z równą łatwością i lekkością. Radosną, przemoczoną trójkę spotkałam później na szlaku powrotnym - szli, a właściwie czołgali się i ślizgali, w takim tempie, że zastanawiam się teraz, czy do tej pory udało im się zejść przynajmniej w dolinę. ONZ planuje wprowadzenie 'praw jazdy' na korzystanie z Internetu. Ja chciałabym, żeby każdy musiał wyrobić 'prawo jazdy' na góry. Bo coraz rzadziej wyjście w nie, pozwala mi na zapomnienie o idiotach stanowiących większość ludzkości. Tags: góry
|






